Google zmniejszyło znacznie ilość zaproszeń dla nowych użytkowników Gmail. Kiedyś użytkownicy otrzymywali nawet 100 zaproszeń, dziś dostają zaledwie 15. Dlaczego?
Na blogu Search Engine Watch Danny Sullivan opublikował swoje przemyślenia związane z wyszukiwarką Google. W jednym napisał, dlaczego kocha Google, a w drugim, dlaczego jego nienawidzi.
Wśród zalet wymienił różne ciekawe usługi Google, które są funkcjonalne i rozwijają technologicznie cały internet. Jednak ich darmowy status i silna pozycja firmy dają w efekcie im ogromną popularność i miliony użytkowników na całym świecie.
Google zwyczajnie przestaje sobie radzić z natłokiem spraw, które są związane z prowadzeniem takich usług. Praktycznie usługi niekomercyjne działają bez supportu. Druga kwestia to infrastruktura. Dlaczego Gmail nie jest już tak silnie promowany przez Google i użytkownicy dostają mniej zaproszeń?
I w końcu – co sugeruje Sullivan – udostępnianie wszystkiego za darmo wiąże się z pewnym ryzykiem nadużywalości produktu. Jako przykład można podać blogi tworzone dla akcji spamerskich.
Sullivan zastanawia się, czy Google nie mogłoby wprowadzić opłaty za korzystanie z niektórych usług. Jego zdaniem poprawiłoby to zarówno samą obsługę jak i jakość produktów, nie wspominając o wyeliminowaniu nieuczciwych użytkowników.